czwartek, 21 listopada 2013

WSTĘP

Czasami zastanawiam się kiedy to wszystko zdążyło się wydarzyć. Cudem udało mi się uciec od ojca, który władał mną niczym swoją marionetką i macochą, która wręcz mnie nie znosiła. A wszystko zaczęło się od ‘’niewinnej’’  kolacji. Nigdy, ale to przenigdy nie chciałam wychodzić za Arnolda – skąpego i zadufanego w sobie biznesmana, który za wszelką cenę chciał się ze mną ożenić ze względu na moją jak on to mówi ‘’buźkę’’. Nienawidziłam go z całego serca, chwilami chciałam go zabić i zakopać w ziemi by mi dał już święty spokój, razem z moim ojcem o ile mogę go tak nazwać.
Ogólnie zasady ich gry były bardzo proste: nasze małżeństwo = więcej kasy dla mojego ojca (pieprzone interesiki) i to wszystko. Cholerne pieniądze decydowały o moim życiu, potraficie to sobie wyobrazić? Czuję się jak jakiś kupon w wesołym miasteczku dzięki któremu można zdobyć fortunę i tak przez chwilę się zastanawiając, to nim jestem. Ale jest ogromny plus w całym tym zamieszaniu; nie wyszłam za tego rudzielca dzięki… i tu się film urwał.
Wybiegając z 5 – gwiazdkowej restauracji słyszałam za sobą krzyki całej tej po pieprzonej rodzinki i wyzwiska, których wcale nie chciałam usłyszeć.  Podczas sprintu zdjęłam kremowe szpilki gdyż nie ułatwiały mi one szybkiego poruszania się i trochę obcierały mi skórę przy kostkach. Nawet nie wiedziałam dokąd zmierzam, nie widziałam nic przez załzawione oczy tylko rozmazany obraz ulicznych świateł. Materiał blado-białej sukni gładził moje nogi w wietrze dzięki czemu poczułam się wolniejsza, lżejsza. Nie zważając już na sukienkę czy fryzurę z trudem ujrzałam pomost, który wbił mi w głowę myśl samobójczą. Nie chciałam już żyć, bo tak naprawdę dalsze istnienie na tym świecie nie miało by sensu. Po co? I przede wszystkim dlaczego Bóg skazał mnie na takiego ojca i los? Dlaczego ja? Dlaczego nie mogę być szczęśliwa i dlaczego nie ma już mojej mamy, która by do tego wszystkiego nie dopuściła? Tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi. Praktycznie od początku mojego istnienia nigdy nie zaznałam matczynej miłości, ponieważ moja mama odeszła przy porodzie co zostaje dla mnie wielką zagadką. Tak bardzo chciałabym z nią porozmawiać… i chyba będę miała zaraz szanse, w niebie. Zwolniłam tępa gdy już znalazłam się na drewnianych szczebelkach, które za każdym moim krokiem cicho skrzypały. Przymrużyłam oczy i wplotłam palce w swoje długie brązowe włosy. Byłam prawie pewna, że tego chcę, że chcę umrzeć. Zbliżyłam się do ostatniego szczebelka i głośno westchnęłam:
-Zrób to Olivia, dasz radę – uśmiechnęłam się sama do siebie.
Już bez zastanowienia wskoczyłam do wody. Uderzyło mnie jej zimno przy czym pęcherzyki powietrza umiejscowiły się na nie których miejscach mojej skóry. Czas się zatrzymał. Fałdy sukienki zaczęły się rozszerzać na wszystkie strony świata, a włosy oplotły moją twarz delikatnie ją gilgocząc. Powoli tlen kończył mi się w płucach i obraz stawał się mniej wyraźny. Wypuszczając ostatni bąbelek z ust dostrzegłam intensywny błękit przed moim oczami. Jak to możliwe w takiej ciemności? Do dziś zadaję sobie to pytanie, a świadomość straciłam już z odchodzącymi wspomnieniami, duszą.

__________________________________________________________________

Już od dłuższego czasu chciałam założyć samodzielnego bloga i nareszcie ruszyłam do tego tyłek. :D

Rozdziały będą długie i będę się starała je dodawać co 2 tygodnie (nauka i egzaminy) :) Mam nadzieję, że wstęp was choć trochę zachęca do śledzenia historii Olivii Fiore :) 

I jeszcze jedno. A mianowicie w opowiadaniu mogą występować niekulturalne słówka i parę scen (If you know what I mean xd ) Czekam na komentarze, bo opinia wstępu jest ważna i chcę wiedzieć czy się podoba. TomlinsonLover Xx


ROZDZIAŁ 1 POJAWI SIĘ POD KONIEC STYCZNIA/POCZĄTEK LUTEGO :)